Po co nam normy na materiały budowlane?

Stawiamy, remontujemy, wykańczamy, odświeżamy, przerabiamy, konserwujemy… Każda inwestycja w dom jest ważna i powinna być realizowana w oparciu o sprawdzone materiały budowlane. Nie zawsze jednak wiemy, co decyduje o ich skuteczności. 

Po co nam normy na materiały budowlane?

Jaki wpływ na nasze wybory mają normy jakości produktów, obowiązujące w branży?

Podstawą do efektywnego weryfikowania faktycznej użyteczności produktów są obowiązujące przepisy prawa krajowego i międzynarodowego. Choć mają możliwie precyzyjnie określać aktualne standardy, trudno je sprowadzać do jednego, uniwersalnego aktu lub jednej instytucji kontrolnej. Jednak nawet w tych skomplikowanych realiach, istnieją pewne wyraźne punkty odniesienia. Wymienić tu można choćby Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 305/2011 z dnia 9 marca 2011 r., ustanawiające zharmonizowane warunki wprowadzania do obrotu wyrobów budowlanych.

Rozporządzenie takie umożliwia porządkowanie i ujednolicanie wymogów wobec dystrybuowanych produktów, ich parametrów, metod badania, sposobów znakowania, rodzaju towarzyszącej dokumentacji czy procedur kontrolnych.  Dzięki temu rynek jest bardziej przejrzysty, a producenci  otrzymują klarowne wyznaczniki dla swojej polityki jakościowej. To dobry kierunek, ale jeszcze nie gwarancja otrzymywania przez finalnych odbiorców w pełni wartościowego asortymentu.

W trosce o…

Normy mogą odnosić się do poszczególnych grup wyrobów, a także do konkretnych właściwości w obrębie każdej z nich. Kleje powinny zapewniać określoną przyczepność, materiały ociepleniowe izolacyjność, farby – stopień krycia. Sami konsumenci często zwracają też uwagę na takie czynniki,  jak wydajność, odporność czy trwałość chemii budowlanej. Zależy nam, by szybko i sprawnie przeprowadzić prace, których efekty pozostaną widoczne na długo. W każdym przypadku bezwzględnym wyznacznikiem jakości musi być bezpieczeństwo użytkowania.  I w tej materii można na szczęście powoływać się na międzynarodowe przepisy, regulujące np. kwestie rejestracji, oceny, zezwoleń i ograniczeń w zakresie chemikaliów, a do tego: zakładające konieczność badania substancji. Żaden przepis nie zastąpi tu jednak zdrowego rozsądku. Zawsze warto więc po prostu znać specyfikę stosowanych preparatów (np. rozpuszczalniki) i czytać ewentualne ostrzeżenia, zamieszczone na opakowaniach.

W praktyce

Jaki wpływ na nasze wybory mają branżowe normy jakości produktów? Odpowiedź wydaje się prosta – to one decydują o dopuszczaniu materiałów do obiegu, a co za tym idzie gwarantują dostępność jedynie tych najlepszych. Rzeczywistość jednak jest bardziej skomplikowana. Jeszcze pod koniec lata br., można było w niektórych mediach znaleźć doniesienia o planach zaostrzenia walki nadzoru budowlanego z nieuczciwymi podmiotami. Informacja pozytywna, ale niosąca ze sobą dość ponurą refleksję, że znaczna część dostępnych materiałów budowlanych jest gorszej jakości, niż deklarują producenci. Wniosek z tego jest taki, że nawet najbardziej wymagające normy nie spełnią swojego zadania, jeśli nie będą iść w parze z restrykcyjnymi procedurami kontrolnymi i wyciąganiem należytych konsekwencji (np. wycofanie z obiegu, kary pieniężne, podawanie do publicznej wiadomości wyników kontroli).

Więcej niż normy

Obowiązujące standardy nie muszą wynikać wyłącznie z odgórnych, prawnych wytycznych. To konkurencyjny rynek powinien mobilizować producentów do ciągłego udoskonalania swojego asortymentu. Oczywiście wiąże się z tym niejednokrotnie konieczność inwestowania w nowe linie technologiczne oraz wdrażania procedur, które pozwolą wiarygodnie zaprezentować potencjalnym odbiorcom osiągnięte efekty.

Do branżowych standardów powinno należeć korzystanie z profesjonalnego zaplecza laboratoryjnego oraz rygorystycznych narzędzi weryfikujących właściwości tworzonych rozwiązań na różnych etapach ich wprowadzania. Bardzo dobrą praktyką jest też poddawanie tych rozwiązań kontrolom niezależnych instytucji badawczych. Na ich podstawie wystawia się certyfikaty, świadectwa, aprobaty, które mają potwierdzać deklarowane parametry. I choć ostateczny test rozpoczyna się już po zakończeniu budowy czy remontu, warto realizować je w oparciu o jak najbardziej miarodajne założenia.

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *